Zapowiedź opowiadania świątecznego „Drzewko Szczęścia”

Chcę na wstępie nawiązać, że w połowie grudnia zamierzam publikować opowiadanie świąteczne. Niżej znajdziecie zapowiedź, która mam nadzieje Was zaintryguje do przeczytania historii Eryka Wilczyńskiego i Moniki Stanisławskiej. Sama ich polubiłam, pisząc każde słowo. Musiałam się nastroić świętami, więc z głośników rozbrzmiewają świąteczne piosenki typu: „Zaśnieżone miasta”, „Święta w Nas” czy również „Skrzypi Wóz”.

Nie przedłużam dłużej, na dole znajdziecie wstęp do zbliżającego się opowiadania pt.: „Drzewko Szczęścia”.

– Monika! – Eryk nabiera powietrza do płuc, ale wypuszcza z głośnym świstem. Przeskakuje wzrokiem ze mnie na swoją kobietę. Wzruszam ramionami na zintrygowane kolorowe oczy, od których sama nie mogłam oderwać spojrzenia. Nic dziwnego, że Monika rozpłynęła się pod jego czarem osobistym i cielesnym (bo kto jest spokojnym przy takim ciachu, chociaż go nie da się schrupać).  – Nie życzę sobie, aby TA kobieta – wskazał na mnie palcem – Opublikowała opowiadanie z naszym udziałem. To nasza prywatna sprawa, a ty zamieszasz obcej babie mówić co obydwoje przeżyliśmy? Nie pozwalam! Wybijcie to sobie z głowy.

– Dziubasku…

– Miałaś tak do mnie nie mówić. Nie przy obcych ludziach! – Pogładził marynarkę, po czym rozpiął dwa guziki i usiadł na fotelu. Poluźnił krawat. – Nie jestem przygotowany na to, aby obcy ludzie poznali mnie, moją przeszłość i naszą miłość! To będzie opublikowane, rozumiesz? Wiesz, jak się poczuje, kiedy wszyscy będą podekscytowani kolejnym romansem z dwojgiem przeciwnościami ludzi? My nawet do siebie nie pasujemy, każdy ci to powie. Patrz, co ze mną oby dwie robicie! – Wyciągnął z kieszeni marynarki chusteczkę,wytarł kropelki potu na czole i skroniach.  – Postawiacie mnie przed faktem dokonanym. Co to znaczy, że spisze naszą wspólną historię?

– Nie całą. – Monika wzruszyła ramionami – Tylko od twojego przyjazdu do Gdańska na czas świąt. 

– Co…?! – uniósł głos, gdy ich spojrzenia się spotkały. Monika posyłała zalotne spojrzenia. – Nie zgadzam się, to najważniejsza część naszej historii.  Jeśli potrzebuje natchnienia do napisania powieści…

– Krótkiego opowiadania świątecznego – Napomknęłam. Zmroził mnie spojrzeniem. Nie chciałabym mieć go za wroga numer jeden. Sam wzrok mnie przerażał, ale zamierzałam spisać ich uczucia, rozmowy i chwilę wytchnienia, jak poczuli do siebie mięte.

– Monika, nie uśmiecha mi się pomysł powiedzenia autorce o naszym pierwszym spotkaniu. Jesteś gotowa mówić o swoich relacjach rodzinnych? O traumie? Przygotowałaś się na konsekwencje, wracając wspomnieniami do czasu bólu i cierpienia?

Eryk podszedł i uklęknął na jedno kolano przed Moniką, ujął za dłoń i ucałował.

– Wejdziesz na scenę reflektorów, gotowa jesteś opowiedzieć naszą historię ludziom, którzy cię w ogóle nie znają i nie rozumieją? Teraz wszystko jest z tobą w porządku, ale święta są dla ciebie traumatycznym przeżyciem, więc czy to ma sens zostawiać opowieść naszego życia w rękach pisarza, którzy wszystko podkoloruje? 

– Dlaczego się denerwujesz? – Dotknęła policzków Eryka i nakierowała na siebie. – Nie wszyscy są tacy sami, nie wrzucaj do tego samego worka, napisze wszystko tak, jak powiemy. Zgódź się, proszę. – Błagała – Gdy będziesz obok mnie, czuję, że mogę przenosić góry. Tylko bądź przy mnie.

Drzwi się otworzyły, a w progu stanęła szczupła blondynka w czarnej sukience opinająca talie z uśmiechem na twarzy.

– Zgódź się, synu. Wasza historia powinna ujrzeć światło dzienne. Pani Natalia opisze wszystko ze szczegółami, tak jak będziecie chcieli. Nie omieszkam, że sama będzie płakać, kiedy zacznie pisać. – Podeszła do syna i wzięła go za ramię, pociągnęła za sobą. – Nie bądź zazdrosnym dzieciakiem. Monika wie co robi, a wasza miłość nie zgaśnie, nawet jeśli podzielicie się z nią ze światem.

– Nie jestem zazdrosny!

Pociągnęła Eryka do drzwi i spojrzała na mnie, puściła oczko.

– Działajcie dziewczyny! Chcę przeczytać wszystko, jak rozkwitła ich miłość. Pani Natalio, proszę opisać uczucie ze szczegółem z odrobiną pikanterności. Syn nie chce nam opowiedzieć, jak się zeszli, a wszyscy są ciekawi.

– Mamo! Jak Monika ma opowiadać beze mnie?!

– Na początku nie jesteś potrzebny, a babka chce, abyś przypilnował pieczeni. Chcesz, abym spaliła indyka, nad którym babka stała od dwóch godzin z okazji przyjazdu Moniki? Chcesz tego? – Zrobił minę niezadowolenia, kiedy blondynka wspomniała o kulinarnym przypiekaniu mięsa na skwarek.

Zamknęli za sobą drzwi.

– Twój chłopak ma bardzo radosną rodzinę. Aż jestem zazdrosna. – Uśmiechnęłam się i chwyciłam komórkę, którą położyłam pomiędzy nami i nastawiłam dyktafon, który włączyłam, aby rejestrować rozmowę. – Gotowa?

Pocierała dłońmi o siebie.

– Denerwuje się.

– Nie gryzę, naprawdę, wysłucham cię do końca. Twój przyszły mąż na pewno do nas dołączy w czasie opowieści, więc początek możemy zaczynać bez niego. – Przyjrzałam się Monice, która kiwnęła głową, a na policzkach pojawiły się znaczące rumieńce. Wstydziła się opowiadać o swoich przeżyciach związanych z swoją jedyną miłością. – Jak spotkałaś Eryka Wilczyńskiego? Opowiedz mi wszystko od początku. Jestem ciekawa co wydarzyło się w waszym życiu, a czytelnicy na pewno chcą poznać kolejną historią pełną miłości, pasji, magii i nadziei, a wasza jest interesująca i każdego zafascynuje.  

– Kiedy zamierzasz opublikować?

– Tydzień przed świtami, lub wcześniej, zależy od którego dnia zaczniemy waszą opowieść. Jedziemy z waszą historia? Im szybciej zaczniemy, tym prędzej skończę pisać.

Kiwnęła głową.

Nabrała głęboko powietrza.

Zaczęła swoją opowieść od mroźnego wieczoru, przy kominku z książką.   

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x