przedpremierowa recenzja klucznik

Przedpremierowa recenzja „Klucznik” Małgorzata Radtke

Tytuł: Klucznik

Opis: W Pucku znaleziono zwłoki biegacza. Zmiażdżona twarz oraz brak dokumentów utrudniają identyfikację tożsamości denata. Sierż. szt. Marcin Szadurski zostaje przydzielony do tej sprawy, która pierwotnie przypomina zabójstwo na tle rabunkowym. Niepokoi go jednak charakterystyczny miedziany klucz, który ofiara ma przy sobie…
Przypuszczenia Szadurskiego potwierdza Błoński, który odtajnia akta sprawy z lat osiemdziesiątych. Okazuje się, że zawarte w nich informacje są istotne nie tylko dla toczącego się aktualnie śledztwa, ale również dla samego Szadurskiego.

Tymczasem liczba ofiar wzrasta, a Szady jest zmuszony prowadzić śledztwo u boku swego dawnego wroga w strukturach policji. Jakby tego było mało, problemy z przyszywanym synem spędzają mu sen z powiek.

Pojedyncza sprawa zabójstwa zamienia się w skomplikowany pościg za naśladowcą seryjnego mordercy. Naśladowcą, który nie jest jedynym przeciwnikiem Szadurskiego.
Ilu ludzi będzie musiało poświęcić życie, aby spełnić chorą wizję psychopaty? Co sprawa z lat osiemdziesiątych ma wspólnego z teraźniejszymi ofiarami? I do czego będzie musiał posunąć się Szadurski, aby ujść z życiem?
Klucznik to powieść pełna napięcia i zwrotów akcji, w której myśliwy zamienia się w zwierzynę!

Wydawnictwo: WasPos

Autor: Małgorzata Radtke

Narracja: Pierwszoosobowa

Ocena: 10/10

-Ty naprawdę się nikogo nie boisz? – zadał pytanie Filip. Stał tym razem przy blacie kuchennym w aneksie kuchennym. – Jesteś taki nieustraszony? Wcale się nie dziwię, że Klucznik wybrał ciebie. Jesteś jak superman w ludzkiej skórze.

-Młody nie podniecaj się tak. Nie brałem udziału w strzelaninie, po prostu do mnie strzelano.

Nie lubię wersji elektronicznych, ale tym razem dałam się przekonać do przeczytania…  

Historia zaczyna się od opowieści młodego Filipa o nawiedzonym lesie. Nazywa go Aokigahara – lasem owiniętym złą sławą. Na Rozgardzie zostaje znalezione ciało biegacza, przy którym odnajdują tajemniczy starodawny klucz, to daje Szademu dużo do myślenia, że może być to większa sprawa niż zabójstwo na tle rabunkowym.

Szady i Błona dowiadują się, że morderstwo ma wiele wspólnego ze sprawą z lat osiemdziesiątych. Czy dawny „Klucznik” ma swojego naśladowcę a może powrócił? W ciągu wydarzeń jest coraz więcej ofiar. Czy coś ich łączy? Czy ktoś z bliskich osób Szadego „bawi się” w seryjnego mordercę?

Czy uda im się rozwiązać sprawę?

Przeczytajcie, to się dowiecie. – warto!

Obrazy zbrodni są napisane realistycznie. Czytelnik, gdy zagłębia się w lekturze czuje się jakby tam był, obok bohaterów. Gdy czytałam opisy gnijących ciał czy pożerającego robactwa przechodziła mnie gęsia skórka… Odczuwałam to pierwszy raz przy kryminale i mam nadzieję, że nie ostatni z książką Małgorzaty Radtke!  Ale… Nie zabrakło również humorzastych scen! Śmiałam się parokrotnie.  

Najbardziej interesowało mnie, kim jest oficer, który zajmował się sprawą „Klucznika” w latach osiemdziesiątych? Kim jest dla Szadego? Co mają ze sobą wspólnego? Czy znali się na tyle, aby Szady posiadał sentyment i szacunek?

A po drugie: Kim jest Kornelia pomagająca Szademu? Co go z nią łączy? Jakie mają stosunki? – rozumiem, że zostanie nam to wyjaśnione, ciekawi mnie jej postać!

Zauważyłam zmianę zachodzącą w zachowaniu Szadurkiego, od policjanta dbającego o zasady, przez wpływ sprawy zaczyna ignorować przepisy na rzecz wyższego dobra. Momentami czułam, towarzyszącą mu adrenalinę, aż chciałam być obok niego i mu towarzyszyć!

Z postępem historii domyślałam się kto jest „Klucznikiem”, ale autorka zaczęła robić mi mętlik w głowie i gubiłam trop odnalezienia mordercy. Kto mógł być zepsuty do szpiku kości, aby naśladować dawnego „Klucznika”? Jakie musiał mieć motywy?  

Co podoba mi się w zachowaniu Szadego przy ofiarach?

Gest, który robi za każdym razem. Przeżegna się, ucałuje krzyżyk i modli się – plus dla autorki! To mnie urzekło, nie każdy zwraca uwagę na wyznanie religijne, jak również szacunek dla zmarłej osoby.

Wyjąłem spod bluzy bursztynowy krzyżyk i go ucałowałem.
Przeżegnałem się. Odmówiłem krótką modlitwę za ofiarę oraz za powodzenie tej sprawy

Autorka włożyła dużo pracy, czasu, energii w kreowanie bohaterów. Nie są sztuczni, każdy z nich ma wady i zalety, jest to dobitnie pokazane w historii. Każdy jest inny i ma swoją przeszłość, oni żyją swoim życiem. Nie są sztuczni! Mogłam się z nimi utożsamiać i poczuć, że nie odbiegają od rzeczywistości.

Małgorzata również pokazuje perspektywę męskiej rzeczywistości, gdzie towarzyszy napięcie, które bohaterowie odreagowują walkami między sobą – i to nie raz. Zaufanie, przyjaźń, pomoc – bez względu na konsekwencje – można zobaczyć w relacjach między postaciami! Język potoczny opowieści sprawił, że książkę czyta się bardzo szybko. Pochłonęłam ją w jeden dzień, a do krótkich nie należy!

Nie wiem, jak to zrobiłaś, ale urzekłaś moje małe serduszko – nie przepadam za kryminałami – ale twoje są napisane prostym, humorzastym i łatwym językiem do zrozumienia.

W końcowej części historii zostają rozwiane wszelkie tajemnice – dzięki czemu aż się uśmiechnęłam od ucha do ucha. Pokochałam twoją historię do ostatniego słowa. Czuję niedosyt, czekam na kolejną z serii. Jeszcze tylko zastanawia mnie jedno: propozycja Cichego.

W „Kluczniku” odnalazłam swoją ulubioną postać i przyszłego książkowego męża – nie mogłam się powstrzymać, aby ci o tym napisać. – Kaszube. Ten to ma charakter. Uwielbiam go za sam styl bycia. Chociaż brakuje mi go w historii, jest stanowczo za mało – mówię tak bo go lubię! Nie chcesz napisać o nim czegoś? To mój faworyt. Inny niż Szady 😊

– Uważaj, mądralo, bo nie ręczę za siebie! – Podszedł do Suchego bliżej, chciałem już
zainterweniować, ale Błona mnie zatrzymał. – Masz czas do szesnastej, żeby z czymś do mnie
przyjść! I oby to było dobre!
Kaszuba ominął Suchego, który został w tym samym miejscu. Błona wykorzystał
sytuację i do niego podbiegł.

Także… Jeśli zastanawiacie się czy zakupić drugą część opowieści o Szadym to nie krępujcie się! Nie zmarnujecie pieniędzy, autorka da wam zastrzyk adrenaliny, akcji i napięcia. Wszystko jest ułożone w całość. Skoro nie jestem miłośniczką kryminałów, a mnie zachwyciła to odpowiedź sama się nasuwa. To jest sztos!

Błona pobiegł, słyszałem dźwięk jego oddalającego się sapania. I jego krzyk. Nie wstawałem. Poczułem się pokonany.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x